
Zakończenie umowy leasingowej po wypowiedzeniu lub szkodzie całkowitej najczęściej kojarzy się przedsiębiorcom z jednym: dokumentem od leasingodawcy, na którym widnieje „0 zł” do zwrotu lub – co gorsza – spora kwota do dopłaty.
Większość osób przyjmuje to z pokorą, uznając, że „tak widocznie musi być”. Rzeczywistość bywa jednak zupełnie inna. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to Ty powinieneś otrzymać środki z rozliczenia.
Gdzie leży problem?
Kiedy leasing zostaje przerwany, leasingodawca odbiera pojazd i wystawia go na sprzedaż. To właśnie ten moment jest kluczowy dla Twojego portfela. Mechanizm jest prosty:
- Leasingodawca ma obowiązek uzyskać możliwie najlepszą cenę rynkową.
- Nie może sprzedać auta „po kosztach” tylko po to, by szybko zamknąć sprawę.
- Zaniżona cena sprzedaży bezpośrednio uderza w Twoje rozliczenie końcowe.
Przykład: Jeśli Twój pojazd był wart 100 000 zł, a firma leasingowa sprzedała go za 60 000 zł, ta różnica 40 000 zł decyduje o tym, czy powstaje nadwyżka dla Ciebie, czy dług wobec finansującego.
Masz prawo kwestionować rozliczenie
Niewielu przedsiębiorców weryfikuje, za ile faktycznie został sprzedany ich pojazd. A to błąd. Jeśli sprzedaż odbyła się poniżej wartości rynkowej i bez zachowania należytej staranności, masz pełne prawo:
- Zakwestionować przedstawione rozliczenie.
- Dochodzić zapłaty należnej nadwyżki od leasingodawcy.
Musisz jedynie wykazać, że cena była rażąco niska względem realiów rynkowych w tamtym czasie.
Nie zostawiaj swoich pieniędzy na stole
Jeśli jesteś już po rozliczeniu i czujesz, że kwoty „się nie spinają”, warto to sprawdzić. Nie zakładaj z góry, że leasingodawca postąpił rzetelnie – liczby często mówią co innego.
Chcesz wiedzieć, czy możesz odzyskać pieniądze?
Skontaktuj się z nami. Adwokat Paulina Obrok-Pawlarczyk przeanalizuje Twoją sytuację i oceni, czy masz podstawy do dochodzenia roszczeń.



