Kiedy problem zaczyna się od jednego sformułowania
Nie każda sprawa gospodarcza zaczyna się od dużego konfliktu. Czasem źródłem sporu jest jedno niepozorne postanowienie umowy, które każda ze stron rozumie zupełnie inaczej. W praktyce właśnie takie sprawy bywają najbardziej wymagające, bo o wyniku decyduje nie tylko sama treść dokumentów, ale również ich prawidłowa wykładnia.

W jednej z prowadzonych przez nas spraw reprezentowaliśmy wykonawcę, który po zakończeniu inwestycji wszedł w spór z zamawiającym o to, kto powinien ponieść koszty przeglądów technicznych urządzeń wentylacji i klimatyzacji wykonywanych w okresie gwarancji. Sprawa zakończyła się pełnym sukcesem naszego klienta.
Nie chodziło o wadę. Chodziło o to, kto ma zapłacić
Spór wyrósł na tle umowy zawartej po przetargu publicznym dotyczącej wykonania robót budowlanych i konserwatorskich. Po zakończeniu inwestycji pojawiła się kwestia przeglądów technicznych instalacji wentylacji i klimatyzacji w okresie gwarancji. Zamawiający twierdził, że wykonawca ma nie tylko zorganizować takie przeglądy, ale też sfinansować je z własnych środków. Nasz klient stał na stanowisku, że z dokumentacji nie wynika obowiązek nieodpłatnego świadczenia tego rodzaju usług.
Sytuacja stała się poważniejsza, gdy zamawiający wyznaczył termin wykonania przeglądu i zapowiedział, że w razie braku działania zleci usługę innemu podmiotowi na koszt wykonawcy. Aby uniknąć jeszcze większych obciążeń, nasz klient zorganizował wykonanie przeglądu przez podmiot trzeci, opłacił fakturę, a następnie wystąpił o zwrot kosztów w kwocie 11 010 zł netto.
„Zapewnić” nie zawsze znaczy „zapłacić”
Sedno sprawy sprowadzało się do interpretacji jednego fragmentu dokumentacji przetargowej i umowy. W jej treści wskazano, że wykonawca ma „zapewnić przeglądy techniczne” urządzeń wentylacji i klimatyzacji w okresie gwarancji. Zamawiający utożsamiał to z obowiązkiem bezpłatnego wykonania tych czynności. My wskazaliśmy, że takie rozumienie idzie zbyt daleko.
Podnosiliśmy, że skoro strony chciały w innych miejscach umowy wyraźnie zastrzec nieodpłatność określonych działań, to potrafiły zrobić to wprost. Tymczasem w odniesieniu do przeglądów technicznych wentylacji i klimatyzacji takiego jednoznacznego zastrzeżenia nie było. A w profesjonalnym obrocie gospodarczym nie można domniemywać, że przedsiębiorca zobowiązał się do wieloletniego świadczenia usług bez wynagrodzenia.
Sąd spojrzał na umowę szerzej niż tylko przez jedno zdanie
Sąd Rejonowy w Gliwicach podzielił tę argumentację. W uzasadnieniu wyraźnie wskazał, że sformułowanie „zapewnić przeglądy” nie jest tożsame ani z obowiązkiem osobistego ich wykonywania, ani z obowiązkiem ponoszenia ich kosztów przez wykonawcę. Oznacza ono raczej obowiązek organizacyjny — doprowadzenia do tego, aby przeglądy zostały wykonane w wymaganym czasie i zakresie.
Sąd zwrócił też uwagę, że dokumentację przetargową przygotował zamawiający, dlatego ewentualne niejasności nie mogą być interpretowane na niekorzyść wykonawcy. Podkreślono również, że sama praktyka stron potwierdzała niejednoznaczność zapisów, skoro część przeglądów była wykonywana na koszt wykonawcy, a inne — jak przeglądy wind — były organizowane i opłacane przez zamawiającego.
Finał był konkretny: wygrana w całości
Wyrokiem z 10 marca 2026 r. Sąd Rejonowy w Gliwicach zasądził na rzecz naszego klienta kwotę 11 010 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie w transakcjach handlowych liczonymi od 18 marca 2025 r. do dnia zapłaty. Dodatkowo sąd zasądził 4 367 zł tytułem zwrotu kosztów procesu wraz z odsetkami od dnia uprawomocnienia się wyroku.
To oznacza, że sąd w całości potwierdził zasadność dochodzonego roszczenia i uznał, że koszt przeglądów nie powinien obciążać wykonawcy.
Dzisiejszy sukces otwiera klientowi drogę do odzyskania zwrotu kosztów wszystkich przeglądów wykonanych przez cały okres trwania umowy, co czyni ten wyrok kluczowym dla rozliczenia całej inwestycji.
Ta sprawa pokazuje coś więcej niż tylko spór o 11 tysięcy
To nie była wyłącznie sprawa o zapłatę konkretnej kwoty. To był także spór o granice odpowiedzialności wykonawcy po zakończeniu inwestycji oraz o to, jak należy interpretować obowiązki wynikające z dokumentacji przetargowej i umowy.
W praktyce takie postępowania mają duże znaczenie dla firm realizujących zamówienia publiczne. Nieprecyzyjne zapisy bywają później wykorzystywane do przerzucania na wykonawcę dodatkowych kosztów, których umowa wcale jasno nie przewidywała. W tej sprawie udało się skutecznie wykazać, że obowiązek organizacji przeglądu nie oznacza automatycznie obowiązku jego finansowania.
Dział Zamówień Publicznych I Adwokat Karol Gajewski



